Na pierwszy rzut oka zupełnie nic, no bo tu góry, a tam bagna i rozlewiska, tu skały, tam woda. Ale zastanówmy się czy rzeczywiście nie można znaleźć punktów wspólnych.

Za co kochamy góry? Za ich siłę, ogrom, niesamowite formacje skale, fantastyczne kształty, za dzwonki, pierwiosnki, macierzankę i przytulinę, za ciepły fen i zimowe orkany, za kosodrzewinę i skalne jeziorka. Po porostu za ich piękno, za piękno gór i górskiej przyrody.

A co mamy na drugim biegunie, na Podlasiu, bo to dokładnie po przekątnej od Karkonoszy? Przede wszystkim Biebrzę i Narew, które wiosną tworzą ogromne rozlewiska z niezliczoną ilością ptaków maści wszelakiej, ze wskazaniem na te wodne. Ptaki uwielbiam, więc to raj dla takich jak ja. Ale oprócz ptaków jest dużo wody, błota i oczywiście komarów. Czyż można zakochać się w takich „okolicznościach przyrody”? Czyż może w tym tkwić piękno? Okazuje się, że nie tylko może ale ono tam jest, i to z takim ogromem, którego karkonoski góral w takich ilościach oglądać chyba nie może.

Jako dowód krótki cytat z artykułu Dwie Rzeki z magazynu travel.lovePoland (marzec 2019):

Królestwo Biebrzy i Narwi ciągnie się z północy na południe od okolic Augustowa do Łomży i Białegostoku. Wiosną nad Biebrzą i Narwią ciszę przerywają krzyki, które słychać będzie jeszcze jesienią. Pierwsze na początku marca przylatują nad Biebrzę dzikie gęsi. Lecą jedna za drugą, całymi stadami. Po nich pojawiają się klucze żurawi. Z kenijskiej sawanny przybywają bociany, a z Gambii wodniczka. W kwietniu z leśnych kryjówek wychodzą łosie, a z bagiennego mułu wypełzają rozbudzone już na dobre płazy. Dla niektórych gatunków ptaków rozlewiska wokół Biebrzy i Narwi to kraniec świata, przylatują tu więc aby zatrzymać się na dłużej…”

Nigdy bym nie uwierzył w takie opisy i refleksje, gdybym wcześniej od wielu miesięcy nie oglądał i nie zachwycał się fotografiami Pani Małgorzaty Pawelczyk, która umiłowała sobie Podlasie i z pasją przedstawia jego piękno w niesamowitych, wręcz magicznych fotografiach. I nagle stało się dla mnie oczywiste co łączy Cieplice z Podlasiem. Po pierwsze piękno, po drugie miłość do przyrody, a po trzecie pasja.

Rzecz pierwsza oczywiście jest atrybutem przyrody, ale dwie pozostałe, to cechy ludzkie, a więc również ludzie są tym spoiwem łączącym te dwa odległe regiony. Tak się bowiem składa, że ludzie oddający się jakiejś swojej pasji lub chociaż tylko bardziej zainteresowani jakąś dziedziną, zaczynają szukać informacji, oglądać twórczość innych, czy korzystać z porad, blogów, czy łączą się w grupy tematyczne w mediach społecznościowych.

Krótko mówiąc swój swego znajdzie nawet w tak odległych obszarach jak Karkonosze i Podlasie. Tak ogródkami zmierzam do tego, że jest osoba szczególna, która łączy te dwie piękne krainy. Jest nią wspomniana właśnie Małgorzata Pawelczyk, fotografik, Ciepliczanka z urodzenia i Podlasianka (jest takie słowo?) z zasiedzenia. Urodziła się i wychowała w Cieplicach. Losy rzuciły ją najpierw na Mazury o potem na Podlasie, by osiąść w Białymstoku, gdzie mieszka już ponad 20 lat. Zresztą sama lepiej o tym opowie.

„Urodziłam się i wychowałam w Cieplicach. Potem było Grajewo, Olsztyn, a teraz już od ponad 20 lat – Białystok. Do Białegostoku przywiodła mnie miłość, a potem już oboje z mężem stwierdziliśmy, że jest to dobre miejsce na ziemi. Nie od razu  Podlasie rzuciło mnie na kolana, ale w miarę poznawania tych terenów coraz bardziej byłam urzeczona tym ogromnym bogactwem zarówno przyrodniczym jak i kulturowym. Wynika ono z unikalności i różnorodności tutejszych siedlisk, a także z czystości tutejszego powietrza, nieskażonego wielkim przemysłem i uszlachetnianego przez rozległe lasy, w tym trzy wspaniałe puszcze: Knyszyńską, Augustowską i Białowieską – pierwotny krajobraz tej ostatniej znajduje się na liście światowego dziedzictwa ludzkości UNESCO. Także w Podlaskiem znajdują się właśnie unikatowe w skali europejskiej i światowej rozległe mokradła i torfowiska doliny Biebrzy, a także rzeka Narew – „polska Amazonia” o unikalnym na skalę światową systemie koryt. Teraz nie zamieniłabym tego miejsca na żadne inne.”

Jakże dogłębnie rozumiem zdanie „Nie od razu  Podlasie rzuciło mnie na kolana”. Pochodzę z Pomorza gdzie i klimat i krajobrazy są zupełnie odmienne. Nawet po 30 latach rozłąki czuje się tam jak u siebie w domu. Pierwsze wyprawy do skalistych lasów Karkonoszy na grzybobranie było udręką i przekleństwem, że takie skały i tak stromo. A dziś również nie zamieniłbym tego miejsca na żadne inne. Cały urok grzybobrania, to pokonywanie tych wzniesień, omijanie skał, przeprawy przez górskie strumienie z odrobinką mistycyzmu, bo znaleziony prawdziwek nie jest zwykłym prawdziwkiem, ale prawdziwkiem znalezionym opodal Polany Czarownic na wysokości 648 m n.p.m. Z prawej Babia Przełęcz, dalej Kozia Szyja, z lewej góra Ciemniak, Sowi Kamień i jeszcze dalej Bobrowe Skały. A to wszystko w Górach Izerskich. Trzeba się więc zakochać w tym co widzimy i z czym obcujemy. Dziś każdy ma pod ręką aparat, lustrzankę, kompakt lub telefon. Sam ogromnie żałuję, że wcześniej nie dokumentowałem tych wszystkich pięknych miejsc, które odwiedzałem. Ale nic straconego, zacząć można w każdej chwili, nigdy nie jest za późno. Małgorzata Pawelczyk też dopiero od kilku lat zajmuje się fotografią, a efekty są zdumiewające. Na pytanie jak to się zaczęło Małgorzata odpowiada:

„Fotografią zajmuję się od 2014 roku. Aparat wzięłam do ręki z ciekawości, a także aby dokumentować moje wycieczki. Bardzo szybko przerodziło się to jednak w pasję i teraz nie wyobrażam sobie życia bez aparatu w ręku. Fotografią zajmuję się amatorsko, jestem totalnym samoukiem, który zaczynał swoją naukę od… przeglądania poradników i wskazówek córki. Jednak uważam, że najlepszą szkołą jest po prostu wzięcie aparatu do ręki i wyjazd w teren.  Poświęcam temu wiele czasu i sprawia mi to dużo radości, zwłaszcza kiedy moje prace są zauważane. Przemierzam Podlasie w poszukiwaniu  pięknych krajobrazów, zapomnianych wioseczek i cudów przyrody. Kocham wschody słońca, tajemniczość mglistych pejzaży i dzikość natury. Fascynacje Podlasiem staram się  zamknąć w kadrze. To, co mnie najbardziej urzekło w podlaskich krajobrazach, to ich odrealnienie. To tu spotykamy się z innym, choć nie zawsze kolorowym, światem. Szukam piękna i to piękno znajduję. Dostęp do szerszych kręgów odbiorców umożliwiły mi… media społecznościowe. Tu mogłam dzielić się swoją fascynacją Podlasiem. Bardzo szybko okazało się, że grono zakręconych ludzi na punkcie Podlasia jest więcej, więc zrodził się pomysł utworzenia strony, gdzie mogłabym prawie co tydzień dostarczać porcję „świeżych  zdjęć”. Stronę prowadzę od czterech lat i przez ten czas Wędrówki zgromadziły ponad 40 tys. obserwujących zarówno w Polsce jak i zagranicą.”

Myślę, że najważniejsze jest tu zdanie: „Bardzo szybko przerodziło się to jednak w pasję”. Bo wędrówki po górach i lasach, podpatrywanie przyrody, oddychanie leśnym powietrzem po prostu wciąga. Gdy pogoda za oknem sprzyja nie można wysiedzieć już w biurze czy w domu, bo natura wzywa wilka do lasu. A kiedy, wzorem Małgorzaty, weźmiemy do ręki aparat i zaczniemy nieśmiałe próby dokumentowania naszych wędrówek, okaże się, że to już zew podwójny. Ciągnie nas do natury i do fotografowania. Nie myśl czytelniku, że jest już za późno. Nigdy nie jest za późno aby zacząć robić to, co sprawia Ci przyjemność.

No tak, ale po co robić zdjęcia skoro tysiące nowych pojawia się codziennie w sieci, i można je obejrzeć bez wysiłku łażenia czy robienia. Po co??? Jak ze stu zdjęć będzie jedno, które wywoła uśmiech i Twój własny zachwyt nad Twoim własnym zdjęciem, to zrozumiesz po co. A jeśli podzielisz się efektami z innymi i otrzymasz choćby kilka ciepłych recenzji, to będziesz w siódmym niebie.

Odkąd interesuję się fotografią zdjęć w miarę dobrych zrobiłem pewnie tylko kilka, ale ile przeżyłem chwil relaksu, totalnego oderwania od trudów dnia codziennego, ile zachwytów nad pejzażem czy lecącym ptakiem. A ile przepięknych fotografii zobaczyłem podpatrując techniki mistrzów. Nagle okazało się, że jest wielu wspaniałych fotografów, artystów lub tylko amatorów, od których można czerpać inspiracje lub wręcz zapytać o konkretną radę. Przy takim ogromie dostępnych zdjęć czemu robić kolejne, czemu je publikować? A co na to Małgorzata Pawelczyk:

Może to trochę ekshibicjonizm, żeby pokazać innym, jak samemu widzi się świat- zastanawia się Małgorzata Pawelczyk. – Jeśli jadę w jakieś miejsce i czuję radość robiąc konkretne zdjęcie bo akurat jest świetne słońce albo piękna mgła, cokolwiek co mnie cieszy, to wiem że to zobaczy odbiorca. Przecież najdoskonalszym narzędziem optycznym jest ludzkie oko, a poradniki tylko uczą jak ten obraz utrwalić i przekazać innym. I, niestety, najlepszym kanałem komunikacji nie są wystawy i spotkania z ludźmi oko w oko tylko internet.

– Dociera się wszędzie – przyznaje Pawelczyk. – Media społecznościowe zrobiły taką robotę w każdej dziedzinie aktywności artystycznej, że umożliwiają dotarcie do niewiarygodnej ilości ludzi. Mam fanów nawet w Bangladeszu.”

Małgorzata Pawelczyk osiągnęła sukces, ale nie o sukces tutaj chodzi. Chodzi o to, o czym napisałem na początku. O miłość do przyrody i rozwijanie swoich pasji, dzięki którym można owo piękno utrwalić, miłością się dzielić a poprzez pasję realizować i spełniać samego siebie. Krótko mówiąc o styl życia i patrzenia na świat.

I nie ważne czy masz lat 13, 33 czy 73. Yes, you can. Tak, możesz to zrobić. Możesz zacząć robić to, co zawsze chciałaś(-eś). Trzeba tylko zacząć. Zacznij być człowiekiem pozytywnie zakręconym i dziel się tym z innymi ludźmi.

Dlatego z ogromną przyjemności przedstawiłem postać Małgorzaty Pawelczyk, bo oprócz tego, że jest człowiekiem z pasją i ogromną dozą wrażliwości na piękno, jest również Ciepliczanką. Nasz człowiek. Wychowana na górach i zafascynowana Podlasiem. Nasz górski wysłannik na bagna. A więc nie co, ale kto łączy Cieplice z Podlasiem: Małgorzata Pawelczyk.

Epilog.

Zdjęcia Małgorzaty Pawelczyk często są wręcz niesamowite, magiczne. Zastanawialiśmy się wspólnie które wybrać do artykułu. Te najbardziej magiczne zapewne zadziwią, ale mogą odstraszyć od wzięcia aparatu w dłonie. Postanowiliśmy więc wybrać takie, które potencjalnie mógłby zrobić każdy, a przy odrobinie szczęścia ukazać coś prostego w wyjątkowej formie.

Ponadto z przyjemnością informuję, że portal www.ciepliceiokolice.pl oraz
Stowarzyszenie Creativo (FB @Stowarzyszenie-Creativo) czyni starania nad zorganizowaniem wystawy fotografii Małgorzaty Pawelczyk w Muzeum Przyrodniczym w Cieplicach w roku 2020. Byłoby nam niezmiernie miło gościć Małgorzatę na wernisażu otwierającym wystawę.

A póki co można się rozkoszować zdjęciami Małgorzaty choćby na FB pod hasłem Wędrówki wiatrem podszyte: https://www.facebook.com/wedrowkiwiatrempodszyte/ albo pod adresem: https://www.flickr.com/photos/98205437@N08/

Portfolio.

Małgorzata Pawelczyk ur. 1971 w Jeleniej Górze, zamieszkała w Białymstoku.
Informatyk, pasjonatka podróży i fotografii. Szczególnym sentymentem darzy podlaskie krajobrazy przyrody oraz kulturowe. Niestrudzona miłośniczka podlaskiej przyrody.
Fotografią zajmuje się od 2014 roku. Przemierza Podlasie w poszukiwaniu pięknych krajobrazów, zapomnianych wioseczek i cudów natury. Fascynacje Podlasiem stara się zamknąć w kadrze.
Inicjatorka i animatorka grupy hobbystyczo-fotograficznej „Lajkowe spotkania z fotografią”. Członek Białostockiego Towarzystwa Fotograficznego. Prowadzi bardzo popularny fanpage w mediach społecznościowych, FB- Wędrówki Wiatrem Podszyte.

Od stycznia 2019 członek Fotoklubu Rzeczpospolitej Polskiej Stowarzyszenie Twórców. Fotoklub RP jest członkiem operacyjnym i reprezentantem Polski w Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej z siedzibą w Paryżu.  Przynależność do tego klubu jest równoznaczne z nadaniem tytułu artysty fotografika. I nasza dziewczyna z Cieplic osiągnęła to w 5 lat! Zuch dziewczyna!
Wystawy fotograficzne:
• „Krańce świata”- wystawa, 2015r,
• ” Podlasie na dwie strony”, równoległe wystawy z Beatą Wilczyńską, 2016r.
• „Pod Niebem Podlasia” – wystawa zbiorowa 2016r,
• „Wasilkowska Krajobraźnia”- wystawa zbiorowa 2017r,
• ” Megaslajdowisko” na noc muzeów 2015 i 2016″,
• „Kolory Biebrzy – wystawa 2017r
• „Droga” – wystawa zbiorowa Białostockiego Towarzystwa Białostockiego, 2018r

Spotkania autorskie połączone z prezentacją multimedialną- diaporamy
• Spotkanie i prezentacja fotografii w Miejskim Ośrodku Kultury w Wasilkowie- Biblioteka Publiczna, 2017r
• Spotkanie i prezentacja fotografii w Restauracji na Farnej w Łomży, 2017r.
• ” Spotkanie i prezentacja fotografii w Bibliotece Publicznej w Mońkach, 2018r”

Konkursy i wystawy pokonkursowe
• kwalifikacje do wystawy pokonkursowej im. Wiktora Wołkowa: Podlasie w Obiektywie (w 2015r. i w 2016),
• kwalifikacja do wystawy pokonkursowej II Biennale Fotografii Pejzaż Podlasia im Wiktora Wołkowa Człowiek w krajobrazie,
• kwalifikacja do wystawy pokonkursowej IV edycji Ogólnopolskiego Konkursu fotograficznego „Taki pejzaż” im. Henryka Rogozińskiego,
• III miejsce w Ogólnopolskim Konkursie im. Wiktora Wołkowa: Podlasie w Obiektywie, 2017r
• I miejsce w Ogólnopolskim Konkursie „Taki pejzaż” im. Henryka Rogozińskiego, 2017/2018r.
• II miejsce w Ogólnopolskim Konkursie im. Wiktora Wołkowa: Podlasie w Obiektywie, 2018r.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: